intensywnie kwitną i przekwitają kolejne rośliny. Nawet nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć. A i czasu, jak na lekarstwo. Z jednej strony praca, z drugiej jakieś działania ogrodowe, z którymi ciągle jestem spóźniona, bo kiedy obrobię warzywniak, to trzeba plewić kwiaty, a potem skalniak, maliny itd. i inne sprawy prywatne. Nie nadążam. Zwykle w niedzielę, po piątkowej i sobotniej pracy w ogrodzie, ledwo się czołgam, bo boli kręgosłup i sztywnieją stawy. No, ale i tak głęboko wierzę w konieczność pracy fizycznej, która moim zdaniem pozwala utrzymać kondycję. Poza tym wiele radości przynosi mi odkrywanie kolejno kwitnących roślin. Dlatego dziś migawki z zeszłotygodniowego ogrodu:
Obserwatorzy
poniedziałek, 13 maja 2013
piątek, 10 maja 2013
Jeszcze jeden pulowerek
wykonany całkowicie szydełkiem. Nie chciało mi się z cieniutkiej nitki kręcić ściągacza na drutach. Dlatego zrobiłam ściągacz szydełkowy słupkami reliefowymi 2/2/. Zdjęcia nie oddają prawdziwego koloru, który jest w rzeczywistości bardziej zgaszony
Szydełko 2,1 mm Tulip; włóczka "Classic" 100% akryl, 330 m/50 g ;
zużycie około 150 g
Detal - zbliżenie wzoru i ściągacz
Detal
Wzór
wtorek, 7 maja 2013
Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Brzegach Górnych
nieopodal starego cmentarza grekokatolickiego:
Dawniej wieś nazywała się Berehy Górne. Można stąd wyruszyć na Połoninę Wetlińską i Caryńską.
Dawniej wieś nazywała się Berehy Górne. Można stąd wyruszyć na Połoninę Wetlińską i Caryńską.
piątek, 3 maja 2013
Bluzka serwetka
Planowałam jej wykonanie chyba ze trzy sezony. Zawsze przeszło lato, a ja dalej tej bluzki nie miałam, chociaż panie robiły ją już dawno. Ta nagła wiosna (bo u nas jest ciepło w rozkwicie) w końcu mnie zainspirowała.
Ponieważ mamy do czynienia z wzorem robionym od środka (jak serwetka), narzuca to odpowiedni dobór nici. Wzór jest taki sam dla każdego rozmiaru, ale można go korygować robiąc cieńszymi/grubszymi nićmi i także mniejszym/większym rozmiarem szydełka. I to jest ta zasadnicza trudność, by dobrać nici tak, aby otrzymać rozmiar właściwy dla siebie. Moje pierwsze podejście zakończyło się fiaskiem - nici "Maxi" były za cienkie. Ostatecznie bluzkę zrobiłam z "Virginii" + jedna nitka (cieniutka) bawełny ze szpuli kupionej kiedyś na Allegro.
Drugą bolączką był fakt, że bluzka wychodzi dość krótka - dlatego przedłużyłam ją kilkoma rzędami słupków i okienek ze słupków. Całość wykończyłam pliskami w kolorze granatowym, żeby bluzka zyskała styl marynistyczny. W oryginale ostatni rząd to pikotki, ja zrobiłam oczka rakowe.
W trakcie pracy miałam chwile zwątpienia, bo wydawało mi się, że cała ta bluzka to niewypał (zdawała się za wąska wzdłuż bocznych szwów zrobiłam dodatkowo po jednym rzędzie łuczków; nie pasowały mi linie raglanu, bo wydawały mi się z przodu zbyt krótkie). Rękaw robiłam dwa razy, bo pierwsza wersja była za wąska. Ostatecznie kiedy wszystko zeszyłam (szydełkiem), zaczęło nabierać sensownego wyglądu. Bluzka zyskała po zrobieniu plisek przy dekolcie, rękawach i na dole. Nie blokowałam poprzez moczenie, tylko wyprasowałam przez wilgotną ścierkę.
A to oryginał, chyba chiński :
oraz wzór:
Szydełko Tulip 2,1 mm; włóczka ""Virginia" 100% bawełna, 417m/100 g + nitka cieniutkiej bawełny; zużycie 220 g
Detal
Drugą bolączką był fakt, że bluzka wychodzi dość krótka - dlatego przedłużyłam ją kilkoma rzędami słupków i okienek ze słupków. Całość wykończyłam pliskami w kolorze granatowym, żeby bluzka zyskała styl marynistyczny. W oryginale ostatni rząd to pikotki, ja zrobiłam oczka rakowe.
Detale
W trakcie pracy miałam chwile zwątpienia, bo wydawało mi się, że cała ta bluzka to niewypał (zdawała się za wąska wzdłuż bocznych szwów zrobiłam dodatkowo po jednym rzędzie łuczków; nie pasowały mi linie raglanu, bo wydawały mi się z przodu zbyt krótkie). Rękaw robiłam dwa razy, bo pierwsza wersja była za wąska. Ostatecznie kiedy wszystko zeszyłam (szydełkiem), zaczęło nabierać sensownego wyglądu. Bluzka zyskała po zrobieniu plisek przy dekolcie, rękawach i na dole. Nie blokowałam poprzez moczenie, tylko wyprasowałam przez wilgotną ścierkę.
A to oryginał, chyba chiński :
oraz wzór:
środa, 1 maja 2013
Z Bereżek na Połoninę Caryńską
taką trasę zaproponował dzisiaj mój brat. Wyruszyliśmy wcześnie rano; prognozy prawie się sprawdziły. Deszcz nie padał, jednak góry były zasnute mgłami. Kiedy znaleźliśmy się przy wejściu na trasę, rozświeciło ją słońce. W pewnym sensie aurę można uznać za udaną, jednak na górze widoków nie było, mgły nie odpuściły.
Ruszyliśmy od Bereżek (żółtym szlakiem) na Przysłup Caryński (785 m n.p.m) - przełęcz położoną pomiędzy grzbietem Połoniny Caryńskiej od południa i zboczami Magury Stuposiańskiej (1016 m n.p.m) od północy. Tam odwiedziliśmy nowe schronisko Politechniki Warszawskiej "Koliba". Tu widok na najwyższe bieszczadzkie szczyty - Tarnicę, Szeroki Wierch, Krzemień - niestety dziś dość kiepski. Teraz jeszcze około dwóch godzin i osiągnęliśmy Połoninę Caryńską.
Trasa początkowo wiedzie lasem, gdzie mnóstwo powalonych drzew, arcyciekawe kształty buczyn, górskie potoczki, wąwozy, stare jawory i delikatna wczesnowiosenna zieleń:
Przysłup Caryński i widok na schronisko:
Podejście:
Na połoninie:
Ruszyliśmy od Bereżek (żółtym szlakiem) na Przysłup Caryński (785 m n.p.m) - przełęcz położoną pomiędzy grzbietem Połoniny Caryńskiej od południa i zboczami Magury Stuposiańskiej (1016 m n.p.m) od północy. Tam odwiedziliśmy nowe schronisko Politechniki Warszawskiej "Koliba". Tu widok na najwyższe bieszczadzkie szczyty - Tarnicę, Szeroki Wierch, Krzemień - niestety dziś dość kiepski. Teraz jeszcze około dwóch godzin i osiągnęliśmy Połoninę Caryńską.
Trasa początkowo wiedzie lasem, gdzie mnóstwo powalonych drzew, arcyciekawe kształty buczyn, górskie potoczki, wąwozy, stare jawory i delikatna wczesnowiosenna zieleń:
Przysłup Caryński i widok na schronisko:
Rozwidlenie szlaków
Podejście:
Na połoninie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)








