Obserwatorzy

wtorek, 16 października 2012

Włóczka i nie tylko

Kiedy we wrześniu nasza koleżanka blogowa Magda, zaproponowała  na swym blogu, że może dla nas (swych koleżanek blogowych i czytelniczek) kupić po okazyjnej cenie wełnę 100% merino superwash w kolorze naturalnym, skorzystałam z uprzejmości. Przesyłka do mnie dotarła. Magdzie dziękuję za bezinteresowną uprzejmość.
Wełenka jest śliczniusia, rasowa, pachnie wełną, ma ładny skręt, w 100 g mieści się 240 m.



Naturalny kolor jest piękny, ale kusi też farbowanie. Z włóczki tej z powodzeniem można wykonać i chusty, i sweterek. Myślę, że jak już nastaną długie jesienne wieczory (będę mieć więcej czasu - mam nadzieję), to  może i ja coś tam pofarbuję. Na razie włóczkę sobie wydotykałam i obwąchałam.
Z przesyłką przyszła też urocza pocztówka:
 
 
Przepraszam za kiepską jakość zdjęć, ale dzisiejsze późne popołudnie nie sprzyjało fotogtafowaniu - było już zbyt ciemno i ponuro, a ja mimo tego chciałam się bardzo pochwalić nowym nabytkiem.
 
*   *   *
Drugi temat dzisiejszeg wpisu dotyczy akcji sterylizacji zwierząt. YarnAndArt na swym blogu zamieściła poruszajacy plakat; zaproponowała, by go kopiować i umieszczać na innych blogach i w taki sposób propagować akcję sterylizacji zwierzat domowych i tych bezpańskich, co niniejszym czynię:
 
 

sobota, 13 października 2012

A tak pogadać sobie chciałam

Doczekawszy się wreszcie soboty, zaplanowałam wysadzanie cebulowych w ogrodzie. Wczoraj w końcu przygotowałam sobie rabaty (usunęłam korzenie, nawiozłam ziemi, nawet kratownice wyjęłam). Niestety ranek obudził mnie ulewnym deszczem - plany ulegly weryfikacji. Pozałatwiałam więc zaległe sprawy m.in. z kołem samochodowym, z którego uchodziło powietrze. Okazało się, że nie było przebite, puszaczał wentyl. Kupiłam też wapno ogrodnicze (dla mnie i dla mamy), jutę ogrodniczą i łopatki do węgla. Wapnem upaprałam się, jak nieboskie stworzenie, bo jeden worek, jak się później okazało, miał niewielką dziurkę. Wyjechałam tylko na chwilę z domu (z tym kołem), a skończyłam w sklepie ogrodniczym, a ponieważ nie wzięłam ze soba męża, to to wapno sama tachać musiałam.
Ostatecznie, kiedy dobiliśmy do ogrodu - już nie padało. Tej nocy przymroziło dalie i aksamitki, ale nie wszędzie, Te  kwiaty, które rosły blizej domu - przetrwały. Roboty jednak nijak nie dało się zacząć, bo mokro niesamowicie i nic nie dałoby się posadzić w tej mokrej, gliniastej glebie. Wzięłam więc psy i poszłam do lasu. Małej Toli tak spodobały się wędrówki, że dzielnie dotrzymuje kroku. Udało mi się nawet nazbierać rydzy.
Popołudnie chciałam poświecić, by odpowiedzieć na zaległe maile. I tu naszła mnie refleksja. A jaka - to za chwilę. Piszą do mnie rozmaici ludzie. Jedni chcą by przesłać im wzór czegoś tam - chociaż wzór jest np. dostępny na blogu. Inni pragną wzorów na różne rzeczy robótkowe (tak jakby wyszukiwarki nie były dostępne i nie mogli sobie poszukać - nie rozumiem dlaczego ja mam tym osobom wyszukiwać wzory). Jeszcze inni chcą zamówić u mnie wykonanie: czapki, szala, kapci, swetra itd. Tym zamawiajacym odpowiadam, że nie wykonuję prac na zamówienie (nie mam czasu). A dziękuję Bogu, że nie muszę, przynajmniej na razie, tak sobie dorabiać, bo gdy czytam, z jakimi klientami borykają się koleżanki blogowiczki, to robi mi się ich żal. Najbardziej zdumiewają mnie jednak te osoby proszące o wzory. Nie chce się komuś  kliknąć w link, lub w schemat, by sobie wzór pobrać, tylko mi pisze w mailu, żeby wysłać. A więc mnie nie chce się wysyłać, bo wzór na blogu jest dostępny. Czasem zdarza się osoba prosząca o jakieś dodatkowe wyjaśnienia - jeżeli mam czas - wyjaśniam. I tu już zmierzam do konkluzji: na 100% proszących o coś tam, może 2% osób odpisuje i dziękuje. W rezultacie mam takie odczucia, że po prostu nie warto odpowiadać na większość maili. To co tu piszę - to nie jest tam jakieś użalanie się, raczej tylko refleksja.
A na froncie robótkowym kiepsko - chciałam na drutach zrobić sobie jesienny żakiet i niestety zamierzenie rozminęło się z rzeczywistością: na zaplanowany projekt braknie włóczki. Niby dokupić można, ale obawiam się, że włóczka z nowej partii może sie różnić odcieniem - ta, którą mam kupowana była ze  dwa lata temu -  (miałam tak, jak domawiałam np. "Sonatę", czy "Virginię"), więc chyba spruję to co udziergałam do tej pory i zrobię swetro-żakiet bez zakładanych poł (chyba dobrze odmieniłam?). Tak więc,  zamiast finalizować projekt - zaczynam od zera. A czy warto? Ponoć mają przyjść jeszcze zimniejsze dni - na taki sweter będzie pewnie za zimno.

czwartek, 11 października 2012

Ginkgo 3 i chusta w liście

Co tu dużo pisać: następne chusty dziesięciodekówki, tym razem "poszłam w liście". Powstała chusta z mieszanki wełny i akrylu w kolorze koralowym - wzór Ginkgo.Wzór liści zrobiłam szerzej, niż w oryginale:




Zdjęcia nie oddają rzeczywistego koloru, który w naturze jest zdecydowanie  ładniejszy.
Druga chustę zrobiłam już w całości wzorem w liście, a więc nie jest to typowe Ginkgo:

 



Robiłam do wykończenia nitki. Ta chusta nie jest duża, gdyż wyszło na  nią 100 g akrylu "Elian Nicky", czyli około 300 m - co było zdecydowanie za mało.
Zauważyłam, że wzór w liście ładniej się prezentuje na chuście wykonanej grubszą nitką. Ciekawy efekt daje, kiedy wykona się szerszy pas motywu liściowego.

poniedziałek, 8 października 2012

Nazbierało się zaległości

ale zanim o sprawach zaległych, spieszę donieść, że małe psiątko już się chyba przyzwyczaiło. Wreszcie zaczęło normalnie jeść (tzn. ogólnie je bardzo niewiele, ale w końcu je jako tako i miseczka bywa wyczyszczana do dna). Martwię się, że jada bardzo mało i jest takie chudziutkie, a przecież to jeszcze szczeniaczek i powinien mieć większy apetyt. Ładnie już rozumie hasło: "zrób siku" i załatwia się na trwaniku. Lubi jeździć samochodem - ma  pozytywne skojarzenia, bo jedzie do ogrodu. Pięknie broni domu i posesji w Zagórzu aktywnym szczekaniem "na wroga".



Samo penetruje okolice ogrodu. A co najciekawsze: uwielbia ze mną i Ifą chodzić do lasu. Wygląda to komicznie, bo z przodu biegnie Ifka, która co jakiś czas wraca (pilnuje czy na pewno idę) i wówczas maleństwo musi uskakiwać z trasy, bo duża raczej nie wyhamowuje i zapewne by ją rozdeptała; potem idę ja z kijami, a Tola za mną - wędruje dokładnie za stopami. Oglądać się muszę nieustannie, czy to  małe jest jeszcze z tyłu. Po takiej wycieczce psiaczek jest tak zmęczony, że zjada michę i idzie spać. Jest bardzo wdzięcznym i uroczym pieskiem, zupełnie niekłopotliwym. A mojego męża zawojowała zupełnie. Cały czas się zastanawiam dlaczego ją ktoś wyrzucił?

Zrobiłam Toli legowisko ze Zpagetti

Tu bawi się myszką (zrobiłam także dla niej myszkę, ale nie została sfotografowana; Ifa systematycznie kradnie zabawkę i jeszcze moment mysz trafi do śmieci, bo jest już dosyć sfatygowana)
 
Duża w biegu
 
*   *   *
 
Otrzymałam miły list od Czytelniczki mojego bloga - Pani Lidki, która według instrukcji zamieszczonej na moim blogu,  zrobiła przękręcony komin. Pani Lidka zgodziła się na publikację zdjęć swej pracy. Komin, jak widać jest bardzo ładny i udany oraz piękny kolorystycznie:
 
Foto: pani Lidka
 
Foto: pani Lidka
 
Pani Lidia nie ma na razie swego bloga, być może założy go kiedyś i będzie się z nami dzielić swymi pomysłami robótkowymi.
 
*   *   *
 
Wyróżnienie
otrzymałam od romantyczki - dziękuję, jest mi szalenie miło.
 
 
Zasada przekazania dalej tego wyróżnienia jest następująca:
1. Podziękuj za przyznanie wyróżnienia.
2. Zamieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Zamieść u siebie na blogu logo wyróżnienia.
4. Przekaż nagrodę co najmniej 7 bloggerkom.
5. Zamieść linki do tych blogów.
6. Powiadom o tym nominowane osoby.
Wyróżnienie to wysyłam dalej i nominuję do niego następujace blogi:
Serdecznie gratuluję wyróżnionym.

*   *   *
 
Elusiek, Hanko - chusty to łatwa dzianina, na początek warto wybrać jakiś nieskomplikowany wzór, a potem  już pójdzie. Na pewno potraficie je zrobić.
Ulko - podejrzewam, że przyczyną powstania wybrzuszenia w chuście jest zbyt luźna dzianina, albo dzianie nierównomierne: raz luźno, raz ciaśniej. Musiałabym widzieć pracę, by się bardziej jasno wypowiedzieć.

sobota, 6 października 2012

Kiri 8 i 9

Dalej robię chusty.
Jeszcze jedna w kolorze miętowym  (już została podarowana):

 Druty 4 mm KP; włóczka Alize Cotton Gold 55% bawełna, 45% akryl;
zużycie 110 g
 

oraz w barwach jesieni:

Druty 4,5 mm KP; włóczka niewiadomego składu (na pewno z zawartością wiskozy); zużycie 120 g

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails