Na pożegnanie wakacji dzisiaj w Zagórzu (Zakucie) odbyła kolejna impreza:
"XII Rykowisko Galicyjskie". „Rykowisko” promuje polskie łowiectwo, artystów regionalnych, rzemiosło, swojskie jadło z terenu gminy Zagórz, kultywowanie tradycji myśliwskich. W programie m. in.: mistrzostwa Zagórza w strzelectwie sportowym, turniej wiedzy ekologiczno-łowieckiej dla dzieci, występ orkiestry dętej OSP z Zarszyna i zespołu muzycznego "Osławiany", pokazy psów używanych do polowań, konkurs nalewek, konkurs oceny poroży jeleni, mistrzostwa Galicji w naśladowaniu głosu jeleni.


Tak więc szybko: pomiędzy obiadem, szpitalem (mama w szpitalu) i innymi obowiązkami - zwabiona szczególnie tym punktem programu, który zapowiadał pokazy psów myśliwskich, udałam się na Zakucie z moja Ifunią. Niestety piesków było niewiele: najpierw cztery, potem pięć (my z Ifunią nie prezentowałyśmy się publicznie), w tym dwa wyżły niemieckie szorstkowłose, dwa posokowce i jeden jamnik (który poza truchtaniem i prowadzeniem swego pana na smyczy, innymi umiejętnościami się nie popisał. Najpiękniej zaprezentował się myśliwy ze swą suką (nazwiska myśliwego nie dosłyszałam), która wspaniale reagowała na jego komendy i faktycznie można było popisywać się jej umiejętnościami.
Nie doczekałam już nalewek i naśladowania głosu jeleni i pomaszerowałam z Ifunią do lasu:
W ogrodzie pod brzozą i sosną wyrosły w tzw. "diabelskim kręgu" maślaki:
W tym roku byłam szybsza od ślimaków i robaków i zebrałam tyle:
zdrowych maślaków.
A grzyby rosnące w tzw. "czarcim kregu", "kregu elfów" zawsze wzbudzją podziw człowieka. Nasze maślaki zawsze tak rosną.
Kolejną osobliwością, którą serwują nam grzyby są kręgi elfów (fairy rings) zwane w Polsce czarcimi kręgami. Składają się one z dużej ilości owocników grzybów, które rosną po obwodzie kręgów o średnicy wynoszącej nawet do 10 m i więcej! Pierwszy raz z tym zjawiskiem zetknąłem się w TL Brynek, gdzie kręgi grzybowe porastały we wrześniu i październiku cały obszar przyzamkowego parku. Tłumaczy się to koncentrycznym, promienistym i bardzo równym rozrostem grzybni, która owocując jednocześnie we wszystkich miejscach daje obraz kręgu grzybowego.
Zjawisko to wygląda zawsze niesamowicie, nic więc dziwnego, że dawniej ludzie brali go za przejaw działalności jakichś nieziemskich sił czy wręcz diabelskich mocy wrogich rodzajowi ludzkiemu. Także w Jordanowie mieliśmy ostatnio przypadek pojawienia się grzybowego kręgu w jednym z przydomowych ogródków, w małym wirydarzu, pod jesionem pysznił się niezamknięty czarci krąg jakichś (chyba) pieczarek. Wrażenie niesamowite, bo niby to teren zamieszkały od setek lat przez ludzi, zagospodarowany przez nich, a tutaj typowy "fairy ring" jak z celtyckich i germańskich legend. Poza tym w drugiej części ogródka rosły jakieś dziwne czubajeczki pod cisem. Także maju 2004 roku czarcie kręgi pojawiły się na miejscu rozebranej stodoły.