Obserwatorzy

czwartek, 9 września 2010

Serwetki babuni

Kiedyś wspominałam, że dostałam od mamy serwetki  szydełkowe robione jeszcze przez moją  babcię. Już ponad miesiąc  temu zrobiłam zdjęcia, tylko okoliczności jakoś nie było, by te serwetki pokazać.  W końcu przyszedł  czas na to. Oto one, dość stareńkie, niektóre mają  nawet i  50 lat.








Małe grupowo:

Te dwie zostały zrobione na drutach przez moją mamę

A ta położona na szafce nocnej najbardziej mi się podoba:

Na tym zdjęciu mało widoczna (ale fotka ładna i dlatego ją umieszczam)

Tu widać lepiej - serwetka ma we wzorze  pikotki i to  stanowi jej urok

I jeszcze taka fotka:


piątek, 3 września 2010

Migawki z chałupy (2)

Ponieważ robótkowo niewiele się dzieje z braku czasu i wszelkie  działania włóczkowe są w tej chwili raczej w fazie bardzo początkowej - to pokazuję migawki z chałupy:

Lampa w małym pokoju

Pomalowałam  wiklinowy abażur przecierkowo  biało-niebiesko

Półeczka w kuchni

Łóżeczko dla lalek (zostało pomalowane na niebiesko i znalazło swe miejsce w pokoju panieńskim)

Stare książki m.in. modlitewniki mojej babci Antoniny

Francuska książeczka do modlenia  z dedykacją  (w 1938 r. babcia była we Francji; ponoć wróciła przed samym wybuchem II wojny światowej)

*   *   *
Czesław - nadal jest u nas na wakacjach. Niestety  oziębienie i deszcze spowodowały, że nie zabieramy go do ogrodu, dlatego  nie jest zadowolony, gdyż nie satysfakcjonuje go  wędrówka po pokoju (mnie zresztą też, ponieważ muszę  go pilnować. Niedawno przegryzł kalbel do telefonu stacjonarnego i zanim to odkryłam,  miałam już wizję zepsutego aparatu i jego wymiany oraz wzywania speców od telefonii...)


czwartek, 2 września 2010

Lubię...

Zaproszona do zabawy przez: tojatenię, PoszUkującą, Antosię oraz Kachnę spieszę ze zwierzeniami.

Lubię:
  • oczywiście robótkowanie (wykorzystuję każdą wolną chwilę, każdy moment oczekiwania  na coś i na kogoś; nie wiem czy  oglądam telewizję robótkując, czy robótkuję oglądając... ) - jest to taka moja forma wypoczynku;
  • moje kolejne fascynacje i oddawanie im się bez reszty, często ze szkodą  dla obowiązków rodzinnych (nie pracy - bo do tej podchodzę bardzo obowiązkowo); no więc może być w domu niepoprasowane,czy nawet nieposprzatne, kiedy znajdę się własnie  w apogeum realizacji kolejnych działań...
  • ciepło,  długie dnie, lato, słońce - wtedy żyję - mogłabym mieszkać w takim miejscu, gdzie nigdy nie ma zimy (w jakieś Kalifornii na przykład, albo na Florydzie, albo przynajmniej nad Morzem Śródziemnym);
  • chodzenie po górach i ten szeroki oddech po dotarciu na szczyt (teraz  niestety ze wzgledu na zdrowie to chodzenie zostało zawieszone);
  • wędrówki z wyżlicą: łąki, lasy, bezdroża w pogodę i niepogodę; zakładam słuchawki, słucham muzyki, oddycham  świeżym powietrzem i zapominam o codziennych kłopotach, obowiązkach, problemach do zwalczenia;
  • pracę w ogrodzie (zmęczenie fizyczne = umysłowy relaks);
  • oglądanie i zwiedzanie nowych  miejsc, zabytków kultury, ciekawostek; jakikolwiek wyjazd ma dla mnie wartość wówczas, kiedy mogę coś ciekawego i nowego zobaczyć;
  • uczyć się  nowych rzeczy, zdobywać wiedzę z różnych dziedzin (oczywiście takich, które mnie intersują, albo są związane z moją pracą zawodowa);
  • być uzależniona od włóczek i je gromadzić (nie wiem czy te posiadane zapasy jestem w stanie wyrobić do końca życia...).
Ponieważ jestem już  niemal ostatnia z tymi zwierzeniami - wszystkie,  chyba, odwiedzane przeze mnie blogi brały już  w tej zabawie udział - nie  zapraszam  kolejnych osób...

Bardzo, bardzo dziękuję za miłe komentarze na temat szydełkowych balerinek.  Róbcie kobiety balerinki! Są łatwiejsze do zrobienia, aniżeli te na drutach.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Balerinki szydełkowe - "Kolekcja letnia - 2010"

Prezentuję   "Kolekcję letnią - 2010"  kapci szydełkowych - balerinek. Wykonane zostały  z włóczek bawełnianych i akrylowych.


Kapcie nr 1:

Kapcie nr 2:

Kapcie nr 3:

Kapcie nr 4:

Kapcie nr 5:

Kapcie nr 6:


Opis wykonania tu

niedziela, 29 sierpnia 2010

Rykowisko i czarci krąg

Na pożegnanie wakacji dzisiaj w Zagórzu (Zakucie)  odbyła kolejna impreza: "XII Rykowisko Galicyjskie". „Rykowisko”  promuje polskie łowiectwo,  artystów regionalnych, rzemiosło, swojskie jadło z terenu gminy Zagórz, kultywowanie tradycji myśliwskich. W programie m. in.: mistrzostwa Zagórza  w strzelectwie sportowym,  turniej wiedzy ekologiczno-łowieckiej dla dzieci, występ orkiestry dętej  OSP z Zarszyna i zespołu muzycznego "Osławiany", pokazy psów  używanych do polowań, konkurs nalewek, konkurs oceny poroży jeleni, mistrzostwa  Galicji w naśladowaniu głosu jeleni.



Tak więc  szybko: pomiędzy obiadem, szpitalem (mama w szpitalu) i innymi obowiązkami - zwabiona szczególnie tym punktem programu, który  zapowiadał pokazy psów myśliwskich, udałam się na  Zakucie z moja Ifunią. Niestety piesków było  niewiele: najpierw cztery, potem pięć (my z Ifunią nie prezentowałyśmy się publicznie), w tym dwa  wyżły niemieckie szorstkowłose,  dwa posokowce i jeden jamnik (który poza truchtaniem i  prowadzeniem swego pana na smyczy, innymi umiejętnościami się nie popisał. Najpiękniej zaprezentował się myśliwy ze swą suką (nazwiska myśliwego nie dosłyszałam), która  wspaniale reagowała na jego komendy i faktycznie można było popisywać się jej umiejętnościami.



Nie doczekałam już  nalewek i naśladowania głosu jeleni i  pomaszerowałam z Ifunią  do lasu:




W ogrodzie  pod brzozą i sosną wyrosły w tzw. "diabelskim kręgu" maślaki:


 W tym roku byłam szybsza od ślimaków i robaków i zebrałam tyle:


zdrowych  maślaków.

A grzyby rosnące w tzw. "czarcim kregu", "kregu elfów" zawsze  wzbudzją podziw człowieka. Nasze maślaki zawsze tak rosną.

Kolejną osobliwością, którą serwują nam grzyby są kręgi elfów (fairy rings) zwane w Polsce czarcimi kręgami. Składają się one z dużej ilości owocników grzybów, które rosną po obwodzie kręgów o średnicy wynoszącej nawet do 10 m i więcej! Pierwszy raz z tym zjawiskiem zetknąłem się w TL Brynek, gdzie kręgi grzybowe porastały we wrześniu i październiku cały obszar przyzamkowego parku. Tłumaczy się to koncentrycznym, promienistym i bardzo równym rozrostem grzybni, która owocując jednocześnie we wszystkich miejscach daje obraz kręgu grzybowego.

Zjawisko to wygląda zawsze niesamowicie, nic więc dziwnego, że dawniej ludzie brali go za przejaw działalności jakichś nieziemskich sił czy wręcz diabelskich mocy wrogich rodzajowi ludzkiemu. Także w Jordanowie mieliśmy ostatnio przypadek pojawienia się grzybowego kręgu w jednym z przydomowych ogródków, w małym wirydarzu, pod jesionem pysznił się niezamknięty czarci krąg jakichś (chyba) pieczarek. Wrażenie niesamowite, bo niby to teren zamieszkały od setek lat przez ludzi, zagospodarowany przez nich, a tutaj typowy "fairy ring" jak z celtyckich i germańskich legend. Poza tym w drugiej części ogródka rosły jakieś dziwne czubajeczki pod cisem. Także maju 2004 roku czarcie kręgi pojawiły się na miejscu rozebranej stodoły.

(GRZYBOWE OSOBLIWOŚCI I MISCELLANEA - referat na IV Seminarium Naukowe; Robert K. Leśniakiewicz  - http://www.nagrzyby.pl/forum/viewtopic.php?t=7648&view=previous&sid=2c6596e1d9039e79b6bf6258b706ba21)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails