Obserwatorzy

niedziela, 26 października 2014

Żyję, żyję

tylko permanentnie brak mi czasu. Dni rozmywają się niesamowicie. To nie jest tak, że leniuchuję, po prostu jakoś kiepsko wyrabiam się ze wszystkimi obowiązkami. Codzienność skrzeczy niesamowicie. Nawet na niedzielne wycieczki nie było czasu (nie mówiąc o blogowaniu).



Wczoraj wędziliśmy szynkę. Mięsko zgromadzone od jakiegoś czasu prosiło się, by je w końcu przerobić. Na Wszystkich Świętych zjedzie córka z rodziną, więc niech sobie weźmie świeże wyroby. Niestety w ogrodzie zrobił się niemożliwy ziąb, kiedy tylko słońce skryło się za lasem. Więc nie zrobiliśmy już drugiego wsadu (piersi kurze) i przełożyliśmy na dziś.

 W tle beczka - nasza "wędzarnia",
 
Mąż pilnuje ognia
 
A, że jednocześnie nie zdążyłam porobić porządków przy wszystkich grobach, postanowiłam dziś posprzątać przy grobach przodków w Zagórzu, bo w tygodniu po przestawieniu czasu, już bym nie dała rady. Byłam jedyną osobą porządkującą dziś groby - hmm, no trudno - ale się odrobiłam.
Po powrocie  do ogrodu: wędzenie, a po powrocie do Sanoka, szybko pojechałam na tutejszy cmentarz zapalić światła.

Jeszcze parę dni temu było tak
 
a dzisiaj tak

Robótkowo: realizuję projekt dla Matyldy - gruby sweter. A, że włóczki jakby za mało na sweter (wydawało się, że wystarczy), muszę pruć zrobioną dotąd plisę okalającą i robić ją węższą. Ot takie kombinacje. Z dnia na dzień wydaje mi się, że już, już złapię oddech - niestety. Jutro idę z mamą do lekarza i pewnie posiedzimy parę godzin w kolejce.
Tymczasem jesień anektuje świat... stąd zdjęcia z ogrodu.

12 komentarzy:

halszka pisze...

Czas tak szybko płynie i dni są takie krótkie.Super są wyroby wlasnej produkcji.Słoneczka oraz zdrówka życzę.Pozdrawiam serdecznie.

ankaskakanka pisze...

Obowiązki ma każdy i rozumiem Cię doskonale. Mnie też pilne sprawy zmieniają przyjemne plany. Damy radę.

anabell pisze...

Nie wiem co się z tym czasem dzieje, że tak ucieka szybko. No cóż, u mnie tez zimno i ponuro. Nie lubię takiej jesieni, ale ta złota to chyba już się skończyła.
Miłego, ;)

renya pisze...

Doskonale Cię rozumiem, u mnie też ciągły niedoczas... Szkoda, że tak zimno się zrobiło, źle to znoszę, choć hartuję się jak tylko mogę.
Pozdrawiam ciepło:)

tonka pisze...

Ten wieczny brak czasu...Znajoma mnie ciągle do siebie zaprasza bo jak mówi"jak się gada to czas szybciej leci".Ludzie!jeszcze szybciej?!Toż mi ciągle dnia brakuje,doba jest za krótka.Zazdroszczę ludziom ,którzy dużo czasu mają.Z drugiej strony gdybym i ja nie miała żadnych zainteresowań to może też miałabym czas:))
Mój syn też wędzi w ogrodzie mięsko i mam nadzieję,że w święta na pyszną wędzonkę się załapię:))

nuta pisze...

och ten brak czasu ...dzisiaj wszyscy za czyś gonimy....piękne zdjęcia jesieni!!

luzik-Danka pisze...

Nigdy nie byłam na Twoim blogu więc pierwsze koty za płoty.
Ciekawie opisujesz odwiedzane mijsca.
Jestem tu od Teni
pozdrawiam

Dzianinowe Studio pisze...

Powodzenia u lekarza i dłuższej doby Ci życzę:-) Genialne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Ela

Antonina pisze...

Oj tak, tak - przydałaby się doba nieco dłuższa.
Danko - witaj.

Anonimowy pisze...

Nie znosze zimna,jesieni i zimy,czekam "byle do wiosny".Czasu mam sporo,ale zycie zapelnia mi dzien po dniu.Mama miala dwa dni temu operacje biodra/83 lata/ i od czwartku na czas nieograniczony bedzie u mnie w domu.
Na nude z pewnoscia nie bede narzekac.
Dwa groby mam posprzatane,a reszta zajmie sie syn.
Pozdrawiam slonecznie
Ewa

Antonina pisze...

Ewo - podobnie - nie lubię zimy od kiedy przestały interesować mnie sporty zimowe. Chociaż, jeżeli będzie śnieg, to może wrócę do biegówek? Zarzuciłam je po złamaniu kręgosłupa. Współczuję Ci opieki nad starszą osobą - codzienność czasami bywa trudna. Może jednak Twa Mama ma pogodny charakter i to ułatwi życie.
Groby mam uporządkowane, jeszcze tylko pozawozić żywe kwiaty, i nowe znicze.

Anna pisze...

Urocze zakątki na tych zdjęciach. Mimo,że dnia trochę przybyło ja też zauważyłam -czasu jakoś mniej-
pozdrawiam:)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails