Obserwatorzy

piątek, 21 stycznia 2011

Moja babcia Antonina

Urodziła się w 1900 roku. Przeżyła 91 lat - niemal do końca życia mieszkała sama i była sprawana fizycznie oraz intelektualnie. W latach trzydziestych ubiegłego wieku babcia zostawiwszy męża Marcina (leśniczego w dobrach pańskich) i pięcioro dzieci, wyruszyła do Francji za pracą. Pracowała tam jako gospodyni (dziś powiedzielibyśmy, że jako pomoc domowa). Epizod francuski z jej życia nie do końca jest jasno opowiedziany i przekazany potomnym (sama babcia nigdy mi o nim nie opowiadała). To co wiem, wiem od mojej mamy.
W każdym razie  na wieść o zbliżającym się wybuchu II wojny światowej mąż babci wszystko robił, by wróciła do domu. I wróciła. Czy była z tego zadowolona? Nie wiem. W każdym razie, kiedy porządkowłam  nieliczne pamiątki, jakie zostały po Antoninie, znalazłam takie jej zdjęcie zrobione w Paryżu:


z pieczątka fotografa: "Foto F.Witczak Paris". Babcia ma  tutaj trzydzieści kilka lat.

Na tej z kolei fotografii  - Antonina ( w środku) z koleżankami Francuzkami.  Zdjęcie zostało wykonane, jak karta pocztowa - ma również sygnaturę fotografa: "F.Bontemps".


A tutaj  z mężem Marcinem:


Myślę, że Antonina myślała o powrocie do Francji. Ponoć długo jeszcze przechowywała za podszewką torebki zdjęcie  przystojnego Francuza.

czwartek, 20 stycznia 2011

Wyróżnienie dostałam

od Oleny, dokładnie o tu zostało to napisane. Cieszę się i dziękuję za to wyróżnienie. Dawno żadnego nie dostałam.


Ładne jest - prawda?
I jeszcze zasady  przyznawania i posyłania dalej:

Dla nieznających jezyka rosyjskiego postaram się je napisać po polsku:
  • Podziękować  osobie przyznającej nagrodę.
  • Umieścić na swoim blogu link do bloga, z którego otrzymało się  wyróżnienie.
  • Umieścić na swym blogu  odznaczenie.
  • Wyznaczyć 10 blogów, którym   przyznaje się  nagrodę i podać link do tych blogów.
  • Powiadomić w komentarzu osoby, którym przyznaje się nagrodę.
Nie był łatwo wybrać - bo na większości blogów widnieje informacja, że  prowadzący nie życzą sobie wyróżnień (a ja tam je  lubię).Przyznaję  wyróżnienie następującym osobom/blogom:

http://tkaitka.blogspot.com/
http://mmmordka.blogspot.com/
http://evejank.blogspot.com/
http://3nereida.blogspot.com/
http://drutoterapia.blogspot.com/
http://drutowalniaanust.blogspot.com/
http://jetelblox.blogspot.com/
http://grahasil.blogspot.com/
http://hortenzie.blogspot.com/
http://male-robotki.blogspot.com/

Miłej dalszej zabawy życzę.

środa, 19 stycznia 2011

Szalik na każdy dzień (1)

Moda na różnego rodzaju akcesoria omotujące i otulające szyję trwa. Dziś mały przegląd.

Na polskiej ulicy daje się zauważyć wielki pochód szali, szalików, kominów, szalokominów, chust. Mało tego - nie zdejmuje się ich nawet w pomieszczeniach. Szal (-ik) pełni niemal rolę biżuterii. Jestem od zawsze wielką wielbicielką szali i chust wszelkiego rodzaju, dlatego pilnie obserwuję co się nosi. Różnorodność jest ogromna, zarówno jeżeli chodzi: o tkaniny (szale materiałowe, dziane, tkane, ze szlachetnych surowców z zawartością wełny, moheru, kaszmiru oraz ze zwykłych materiałów: akrylowe, poliestrowe i bawełniane); fakturę, grubość, no i w końcu fasony i zestawienia kolorystyczne).

Szaliki klasyczne - zdjęcie z Osinki

Nosi się szale, szaliki, szalokomimy, kominy, chusty, szyjogrzeje. Szaliki średniej długości, bardzo długie, wąskie, bardzo wąziutkie, szerokie, ale przeważnie takie, który można omotać się kilka razy.

Szalik tuba (Phildar)

Szalik łańcuch (Phildar)

Szalik warkocz: czerwony pleciony (Phildar); niebieski robiony wzorem warkoczowym (Osinka)

Szalik kolorowy - wzory żakardowe (Phildar)

Szalik "makaron" (Phildar)


Szalik pętelkowy - zdjęcie z Osinki (nie znam źródła jego pochodzenia)


Szalik żeberkowy - zdjęcie z Osinki (nie znam źródła jego pochodzenia)



Szalik zapinany na guziki - może utworzyć komin (zdjęcie z Internetu - nie znam źródła)

Kominy z kolei zyskują coraz to nowe kształty, klasyczna tuba wkładana na szyję i ewentualnie na głowę, rozszerzyła się i powstał szalkomin motany kilka razy; jeżeli jest szeroki wkładany bywa również jako osłona pleców, albo noszony swobodnie jak szalik, lub zmienia kształt i tworzy kominoponczo lub kominootulacz.

Komin męski - zdjęcie z Osinki


 Komin noszony z szalem innego koloru  (Phildar)

Szalokomin (Osinka)

Szalokomin (Phildar)


Kominoponczo (Phildar)

Chusty i chustki: tu już mamy do czynienia z takim bogactwem, iż nie sposób objąć tego wszystkiego: wszelkiego rodzaju chusty wiązane jak bandamki (spotkałam się jeszcze z inną pisownią”wandamki”, ale nie wiem która jest prawidłowa), czyli trójkątem z przodu. Wymieniam: arafatka, baktus, chusty dzianinowe małe i duże (szydełkowe i wykonane na drutach), chusty w stylu ludowym, na lato bawełniane, jedwabne itd, itd.

Chusty dziane (Phildar)


Chusta w stylu ludowym (zdjęcie stąd)

O szalikach jeszcze będzie - następnym razem o sposobach noszenia. 

wtorek, 18 stycznia 2011

Springtime Bandit 3

Kolejna (trzecia) chusta Springtime Bandit w kolorze ekri. Zrobiona  w okresie okołoświątecznym. Zabrana przez Matyldę jeszcze "gorąca" (nie zdążyłam zrobic zdjęć, a te które teraz  prezentuję przysłala  córka).

Druty 5,5 mm; włóczka 80% wełny, 20% akryl; zużycie 150 g



Muszę przyznać, że wzór tej chusty wykonany z dość grubej włóczki całkiem ładnie się prezentuje. Chusta    przydatna na  większe zimna.

sobota, 15 stycznia 2011

Śpieszę donieść

że umieściłam już wszystkie realizacje anielskie na blogu: Zabawy blogowe u Antoniny. Można oglądać i podziwiać. A niektórzy i żałować, że  nie wzięli udziału w zabawie. Przepraszam za opóźnienie: czasu było mniej, a i awaria komputera  też się przysłużyła.
Niestety awaria pozbawiła mnie  pewnej  ilości zgromadzonych wzorów robótkowych  od  literki "c" do "k", bo alfabetycznie układam sobie foldery. Zniknęły w  przestrzeni międzyplanetarnej wzory m.in. na berety, czapki, skarpety, mitenki, rękawiczki (miałam to wszystko w folderze nazwanym "akcesoria") i wiele, wiele innych wyszukanych i zgromadzonych. Tak to jest, kiedy człowiekowi nie chce się  na codzień archiwizować  zgromadzonych  zasobów (no bo się nie chce, tym bardziej, że po poprzednej awarii dosłownie wszystko zostało odzyskane).  Ale to było  trzy lata temu, a przez te trzy lata właśnie moja biblioteka wzorów zdecydownie się rozrosła. Na całe szczęście wszystkie dokumenty wordowskie (przydatne do pracy zawodowej)  ocalały.
A i tyle dzisiaj, bo poźno już, a dzień jakoś tak się skurczył, że nawet drutów do ręki nie wzięłam...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails