Obserwatorzy

piątek, 4 września 2015

Na Świnicę

wybrałyśmy się z córką w przedostatni weekend sierpnia - to z braku czasu nie opisałam wcześniej tej wycieczki. Najpierw dojechaliśmy z mężem do Krakowa, by w sobotę rodzinnie wyruszyć do Zakopanego. Panowie z Wandzią zostali na "nizinach", a my z córką już o 8.15 weszłyśmy na szlak prowadzący do Murowańca. Nie myślałam, że jeszcze kiedykolwiek wybiorę się w Tatry Wysokie (wydawała mi się taka wycieczka za trudna dla osoby w moim wieku). A tu proszę udało się przejść całkiem spory kawał drogi, zdobyć szczyt góry i jeszcze w nie najgorszej kondycji z tych gór zejść. Cała trasa - ponad 20 km; Kuźnice - Murowaniec - Świnicka Przełęcz - Świnica - Zawrat - Dolina Pięciu Stawów - Dolina Roztoki -Palenica.




Do Murowańca - zwyczajowo - maszerowały pielgrzymki ludzkie. Pod samym schroniskiem tłumy. Dzień nie zapowiadał się pięknie pogodowo - prognozy głosiły deszcze. Ostatecznie deszczu w górach nie było, a początkowo to nawet zaświeciło słońce. Poźniej niebo spochmurniało, jednak widoczność w górach była dobra.




Z Murowańca czarnym szlakiem skierowałyśmy się w kierunku Świnickiej Przełęczy (2051 m n.p.m.) - tu już turystów było zdecydowanie mniej.



 
 

Aby zdobyć Świnicę (2301 m n.p.m.) momentami należało wspierać się na łańcuchach. Utrudnieniem były "korki" - turyści musieli wahadłowo wchodzić i schodzić - a szczyt był wręcz oblężony. Należało uważać, aby za wcześnie nie chwytać łańcucha, zanim nie puścił go poprzedzający nas turysta. W pewnym momencie - już przed szczytem skałę musiałam "brać" okrakiem. Jak wlazłam na górę, to zapadłam w jednym miejscu. Kiedy robi się na szczycie zbyt tłumnie, jest mało miejsca i wąsko - łapię lęk przestrzeni (co nie zmienia faktu, że lubię chodzić w góry). Natomiast córka moja jedyna radośnie hasała po szczycie robiąc fotografie i aparatem fotograficznym, i aparatem w komórce.




Długośmy nie siedziały, posiliwszy się nieco ruszyłyśmy dalej  w kierunku przełęczy Zawrat (2159 m n.p.m). Trasa - tak około 50 minut - łańcuchy. Ja zrobiłam na tych łańcuchach kilka zdjęć córce, ona mnie swoim telefonem (niestety zapomniałam prosić, by mi te fotki przysłała).





 
 



Następnie już zejście do Doliny Pięciu Stawów, gdzie ponownie zjadłyśmy nasz kolejny posiłek, by następnie schodzić Doliną Roztoki w stronę Morskiego Oka. Dzień chylił się ku końcowi, przed nami jeszcze sporo kilometrów, chłód dobierał się do ciała, a i zmęczenie powoli dawało się we znaki - więc do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów nie zeszłyśmy.





 
 Jedno z ostatnich zdjęć - na tle wodospadu Siklwa. Nie jest tak ładny, jak w latach poprzednich. Brak deszczu widać i w Tatrach bardzo wyraźnie - puste i suche koryta górskich potoków, wyraźnie obniżony poziom wody w stawach.





Poobijane przy schodzeniu stopy wyraźnie czekały na asfalt prowadzący od Morskiego Oka do Palenicy (nigdy wcześniej nie marzyłam, żeby w końcu wejść na asfalt).
18.15 - jesteśmy na parkingu zgodnie z umową, gdzie czeka na nas zięć z wnuczką i moim mężem. Bolą nogi - zrzucam grube górskie buciory, stopy jednak jakoś z trudem wchodzą w trampki. Jesteśmy szczęśliwe - udało się, a jednocześnie góry tym razem nie poskąpiły widoków. Pejzaż tatrzański jest jedyny w swoim rodzaju: piękny i fascynujący. Zapewne za rok dam się namówić na wyprawę na Rysy - chociaż teraz wejścia na Rysy odmawiam.

7 komentarzy:

ciapara pisze...

Wspaniała wycieczka a zdjęcia oględnie piękne! Pozdrawiam!

Urszula97 pisze...

śliczna wycieczka, mordercza ale jesteś bardzo zadowolona to ważne, zdjęcia cudowne,pozdrawiam.

ankaskakanka pisze...

Piękna wyprawa. Pohasałabym z Wami po górach, bo w tym roku nie maiłam okazji. A jednak się tęskni za tymi widoczkami. A w Tatrach byłam ho ho, nie pamiętam.

Anstahe pisze...

Zazdroszczę. Przemierzyłam Z Tobą trasę, która znam na pamięć i z taką tęsknotą powspominałam.

Anonimowy pisze...

Podziwiam,podziwiam i jeszcze raz podziwiam.
Antonino,jestes niesamowita , widac jak bardzo kochasz gory i dzieki Tobie pokochala je Twoja corka.
To piekna pasja i cudowny sposob na spedzenie czasu.
Pozdrawiam
Ewa

ciapara pisze...

Obłędnie oczywiście....

Aleksandra Żurek pisze...

Podziwiam Cię i zazdroszczę tych widoków, których niestety w tym roku nie dane mi było oglądać.
Pozdrawiam. Ola.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails